Wolność! – Czyli o studiach i życiu w innym mieście

Studia, dorosłość i początek nowej przygody! Wyjazd do innego miasta to niewątpliwie wspaniałe doświadczenie, ale też wiele problemów, o których nie zdajesz sobie sprawy, podejmując to wyzwanie. Dzisiaj chciałabym Ci nie tyle pokazać cienie i zniechęcić, co uświadomić pewne rzeczy, o których w mniejszym lub większym stopniu zdajesz sobie sprawę.


O wielu zaletach studiowania w innym mieście już na pewno wiesz. Osobiście również wyjechałam na studia do innego miasta (oddalonego o skromne 600 km od miasta rodzinnego) i nigdy nie zmieniłabym swojej decyzji, choć nie zawsze było łatwo. Czy podjęłabym taką decyzję, wiedząc o wszystkich rzeczach, które wymienię poniżej? Tak! Ale podchodziłabym do swojego wyboru bardziej świadomie i była przygotowana na to, że nie zawsze jest tak kolorowo jak może się wydawać.



Inne miasto


Różnice

Nie będzie odkrywcze, jak powiem, że w małym i dużym mieście inaczej się żyje. Z jednej strony to oczywistość, z drugiej czasami o tym zapominamy. Jeżeli ja pochodzę z Lublina, to przecież jest to na tyle duże miasto, że życie w Gdańsku będzie podobne – błąd! Już abstrahując od faktu, że ludzie w różnych miastach są inni i mają inne przyzwyczajenia, tak przeprowadzka do nawet niewiele większego miasta niesie ze sobą takie różnice, że po prostu wszystko jest większe. Z jednej strony to fascynuje, z drugiej bardzo utrudnia. Bo jeżeli całe życie chodziłaś do szkoły na piechotę i zajmowało Ci to 20 minut, to na początku ciężko Ci będzie przyzwyczaić się do faktu, że musisz dojeżdżać przez całe miasto na uczelnię lub do pracy i w jedną stronę zajmie Ci to minimum 40 minut w zatłoczonym autobusie.


Komunikacja publiczna

I tak płynnie przejdziemy do niej – komunikacji publicznej, która jest jedną z najbardziej znienawidzonych przeze mnie rzeczy. Samochód w dużym mieście jest wielkim ułatwieniem, ale, jak to w życiu bywa, nie ma rozwiązań bez wad. Częstym problemem jest mała ilość miejsc parkingowych, szczególnie w centrum miasta i okolicach uczelni. Komunikacja miejska jest jednak ważnym aspektem, bo nawet jak posiadasz taki luksus, jakim jest samochód, to i tak będziesz korzystać z tej komunikacji miejskiej, jadąc na imprezę, w miejsce gdzie nie staniesz samochodem, czy po prostu mając kaca 😉

Sprawdź, jak w danym mieście rozwinięta jest komunikacja miejska, czy mieszkańcy na nią narzekają (np. ze względu na awaryjność) lub notoryczne opóźnienia. Zwróć też uwagę, czy masz bezpośrednie połączenie autobusowe/tramwajowe z uczelnią, bo to bardzo ułatwi Ci życie.


Ceny życia

Znowu nic odkrywczego – porównaj ceny życia w rożnych miastach, jeżeli będziesz korzystać z komunikacji publicznej, pamiętaj, że ceny biletów w niektórych miastach powalają. Pamiętaj również, że zapewne pójdziesz ze znajomymi na piwo, a nie tylko będziesz siedzieć w domu i żywić się domowymi obiadkami. Ceny w restauracjach i barach są bardzo różne, w ośrodkach turystycznych (jak np. Trójmiasto) gwałtownie rosną w sezonie i naprawdę czasami piwo, za które zapłaciłaś 8 zł w lutym, w sezonie będzie kosztować 15. To samo tyczy się zamówień na wynos – powód, dla którego nie cierpię być w Gdańsku w sezonie.

https://www.numbeo.com/cost-of-living/


Ceny mieszkań

Nawet, jeżeli wybrałaś teraz akademik, to, gdy zostaniesz na stałe w danym mieście, na pewno będziesz szukać mieszkania na wynajem lub do kupienia. Zakładam raczej, że ceny mieszkań już nie spadną, więc porównanie, które zrobisz teraz, powinno mieć przełożenie na przyszłość. Bardzo często jest tak, że w danym mieście można zarobić więcej w danym zawodzie, a zarazem koszty mieszkań czy życia codziennego są mniejsze.

https://rynekpierwotny.pl/wiadomosci-mieszkaniowe/koszty-zycia-w-polskich-miastach/10521/


Potencjalna praca

Pewne zawody mają większe wzięcie w konkretnych miastach. Jeżeli chcesz projektować kontenerowce, to łatwiej będzie coś znaleźć w Gdyni, niż w Warszawie. Oprócz takich oczywistych porównań są też takie znacznie mniej oczywiste, jak np. praca przy administracji baz danych, która jest łatwiejsza do zdobycia we Wrocławiu, niż w Trójmieście. Jeżeli masz już wstępną wizję siebie w wymarzonym zawodzie, to sprawdź, czy po studiach znajdziesz pracę w tym samym mieście. Nawet jeżeli teraz jest Ci to obojętne, to zazwyczaj osoby zostają w miastach, w których studiowały. Jest to związane ze znalezienie drugiej połówki, zbudowaniem nowych relacji czy po prostu pozostaniem w firmie, w której odbywało się staż.



Transport


Z miastem rodzinnym

Wolność! Jak wspaniale wyjechać do innego miasta, poczuć dorosłość i swobodę, jednak prędzej czy później (a zapewne prędzej) stęsknisz się za rodziną i będziesz chciała do nich pojechać. Jeżeli dysponujesz samochodem, a między twoim miejscem zamieszkania a miastem rodzinnym jest 100 km, problemu właściwie nie ma. Gorzej, gdy jest to większa odległość, a musisz polegać na odwiecznym wrogu każdego podróżnego – PKP. Jeżeli tak jest, to sprawdź kilka aspektów:


1. Czy istnieje bezpośrednie połączenie?

Z doświadczenia osoby, która od 5 lat jeździ z przesiadką – naprawdę nie jest to nic fascynującego i wygodnego, szczególnie jak wracasz po dłuższym pobycie w domu.


2. Czy planowane są remonty na tej trasie?

Jeżeli remont ma trwać dwa lata, to w praktyce będzie trwał jakieś cztery. Remonty powodują opóźnienia, dziwne rozkłady jazdy (np. 4 godzin musisz czekać na przesiadkę), konieczność jeżdżenia składami kolejowymi z czasów PRL, bo na zmienionej trasie tory nie są dostosowane do nowszych składów i wiele, wiele więcej. Super przygoda! O ile dotyczy Ciebie raz, a nie przez kolejne cztery lata.


3. Jaka jest klasa pociągów na trasie?

Pendolino jest super, bo jest ciche i można w nim zająć się produktywnymi rzeczami, ale jest drogie. Z drugiej strony TLK i wszystkie inne pociągi z klasy „przewóz bydła, a nie ludzi” są mniej wygodne i zazwyczaj strasznie zatłoczone (bo nie musisz mieć miejscówki, żeby jechać pociągiem), ale są tańsze. Decyzja należy do Ciebie – ja osobiście wybieram wygodę, szczególnie, że bilet kupiony odpowiednio wcześniej i ze zniżką studencką może kosztować 25zł (Pendolino na trasie Warszawa-Gdańsk)


4. Kurort

Jechałaś na wakacje nad Polskie morze? I widziałaś te tłumy ludzi? To teraz pomyśl, że ci wszyscy ludzie musieli się tam jakoś dostać. W sezonie autostrady są zakorkowane, a w pociągach, jak to mawiają, jest „ludź na ludziu”. Jak jedziesz na wakacje, to jest super, jak musisz jeździć z innych względów – to jest to dla Ciebie katorga.


5. Produktywność

Należę do osób podróżniczo-introwertycznych (również z tego powodu, że zazwyczaj jeżdżę sama) i przyznam, że jak jadę pociągiem to nadrabiam wszystkie zaległości – na uczelnię, do pracy itp. Mimo, że coś jest nudne, to i tak w podróży mniej rzeczy mnie nie rozprasza i mam po prostu spokój. Siadam, robię, a czas szybciej leci. A najlepszym odkryciem sprzed paru lat jest strefa ciszy (nazywana przez moją mamę strefą „nie lubię ludzi”), gdzie po prostu czuję się wspaniale, a moja produktywność osiąga wyniki jak Usain Bolt w biegu na 100 metrów. Dla rozwiania wątpliwości – strefa ciszy przestaje być cicha w sezonie, szczególnie jak zdarzy się geniusz, który zabiera do niej dziecko. Nie mam nic przeciwko dzieciom w pociągu – po prostu umówmy się, że chyba jest logiczne, iż strefa ciszy nie jest strefą dla niemowlaka, szczególnie jak w pociągu są specjalne strefy dla dzieci, w których nie dość, że są bezpieczniejsze (zamykane przedziały), to mogą, bez bycia uciszanymi przez rodziców, po prostu się bawić w spokoju.


Poznawanie świata

Tanie loty są moją miłością i zawsze sobie mówię, że jak już w końcu będę miała więcej czasu wolnego, to będę z nich częściej korzystać. Z mniej barwnej perspektywy: gdy będziesz pracować, możliwe, że będziesz jeździć na wszelakie szkolenia i konferencje. Bez względu na to, która opcja będzie Ci bliższa, poziom skomunikowania miasta z resztą świata jest istotny. Lotniska w mniejszych miastach zwykle posiadają uboższą siatkę połączeń, dodatkowo jest mniejsza szansa na znalezienie taniego lotu. Z drugiej strony położenie lotniska też ma znaczenie i np. z Wrocławia taniej polecisz na południe Europy, a z Gdańska na północ (polecisz i zbankrutujesz, jak zapłacisz za piwo 50 zł). Tak czy siak, uważam, że podróżowanie to jedna z lepszych rzeczy i weź ten aspekt pod uwagę – prędzej czy później przyznasz mi rację.



Uczelnia


Poziom uczelni

Poziom uczelni nie znalazł się, ani nigdy się nie znajdzie, w moim rankingu. Po prostu uważam, że jeżeli ktoś chce zdobywać wiedzę i będzie ambitnie podchodził do tematu, udzielał się w konkursach i pilnie pracował nad swoim wizerunkiem, to nie ma znaczenia, czy skończył, dajmy na to, Politechnikę Gdańską, Warszawską czy Poznańską. Uważam, że jest to związane z tym, że jedne z największych uczelni technicznych w Polsce mają podobny poziom i są w równym stopniu szanowane przez pracodawców.


Programy wymian

Erasmus jest wszędzie i, na upartego, wyjazd do jakiegokolwiek innego kraju nie jest problemem. A co w przypadku krótszych programów? Albo programów na staże wakacyjne? Oprócz najpopularniejszego Erasmusa istnieją też inne wspaniałe inicjatywy – np. Program MOST, w którym niestety Politechnika Gdańska nie bierze udziału. Tym samym ja, jako studentka, nie mogłam z niego skorzystać. Reasumując, sprawdź, co oferuje twoja potencjalna uczelnia i czy na pewno zrealizujesz wszystkie swoje plany, czy coś będzie Cię ograniczać.


Kierunek kierunkowi nierówny

Coś, o czym wspominałam już w poprzednim artykule, czyli charakter kierunku różni się w zależności od wydziału, to samo tyczy się również uczelni. Każda uczelnia może podejść inaczej do programu studiów, szczególnie w przypadku kierunków tak interdyscyplinarnych jak Mechatronika. Ja na swoich studiach miałam więcej mechaniki, a mniej programowania, a mój kolega, studiujący ten sam kierunek, ale na innej uczelni, więcej programował. Po prostu sprawdź dokładniej zajęcia, jakie będziesz mieć na przestrzeni lat. Aby to zrobić, polecam wpisać w Google „Katalog ECTS [nazwa uczelni]” - tam znajdziesz wszystkie interesujące Cię informacje.



Rodzina i bliscy


Bliskość domu rodzinnego

Wspomniałam już o transporcie i możliwościach dostania się do domu rodzinnego, ale drugim, choć podobnym, aspektem jest sama bliskość tego domu. Z jednej strony, jeżeli masz nadopiekuńczych rodziców, to lepiej ucieknij nieco dalej – zmniejszysz ilość wizyt tych zapowiedzianych i nie. Z drugiej strony, w sytuacjach kryzysowych, im dalej mieszkasz od domu, tym trudniej się do niego dostać naprawdę szybko (teleport na dzień dzisiejszy niestety nie istnieje). O ile na początku nie było to dla mnie problemem, tak w momencie, jak mój dziadek był umierający, to presja czasu była gigantyczna, bo po prostu chciałam się z nim zobaczyć przed śmiercią. To dosyć smutna sytuacja, ale zarazem bardzo życiowa, bo nasi bliscy niestety również się starzeją.


Nie zawsze jesteś obecna w życiu rodzinnym

Zaplanowane rodzinne imprezy, np. śluby, są raczej kwestią niepodlegającą dyskusji i bez problemu zorganizujesz sobie wolny czas i transport. Inaczej w przypadku obiadku u babci, na którym są wszyscy oprócz Ciebie – uwierz mi, to boli, szczególnie, gdy choć w najmniejszym stopniu jesteś związana z bliskimi.


Tęsknota

Ten rozdział wyszedł mi dosyć smutno, więc jeszcze Cię dobiję 😊 Będziesz tęsknić za rodziną i przyjaciółmi, ale uwaga: tylko na początku. Ja po kilku latach rozłąki przyzwyczaiłam się do takiego stanu rzeczy, że po prostu uczucia tęsknoty nie czuję. Na początku jednak będzie Ci bardzo trudno i jeżeli do danego miasta jedziesz sama, to zapewne zdarzy Ci się płakać w poduszkę. Moje trzy rady!


1. Znajdź sobie zajęcie i nie siedź w domu.

Ja na początku studiów byłam gościem w swoim mieszkaniu. Od rana do wieczora mnie nie było! Mimo, że zawsze wolałam spokojnie posiedzieć w domu, to po prostu w tamtym okresie potrzebowałam jakiejś odskoczni i wszystkie warsztaty / spotkania / lekcje językowe itp. itd. były najlepszym rozwiązaniem.


2. Utrzymuj kontakt

Na początku rozmawiaj przez kamerkę, dzięki temu będziesz czuła, że bliscy są bliżej. Jeżeli jest ci smutno – po prostu zadzwoń. W dzisiejszych czasach jest tyle możliwości kontaktu, że nawet nie jesteśmy w stanie ze wszystkich skorzystać. Warto je wykorzystać i zamiast w ciszy płakać w poduszkę, po prostu zadzwonić i pogadać od serca.


3. To minie

Jak już wspomniałam – to rozrywające uczucie i ścisk z brzuchu nie będzie trwać wiecznie. Przyzwyczaisz się do rozłąki, a nowe miasto stanie się dla Ciebie „twoim miastem”. Przyznam szczerze, że po tych kilku latach bardziej czuję się Gdańszczanką niż Lublinianką, bo po prostu swoje życie dorosłe, dom i codzienne otoczenie w całości zbudowałam w Trójmieście. Teraz odczuwam to jeszcze bardziej, bo mam narzeczonego i wspólnie tworzymy swoje własne rodzinne gniazdko.


Od zera

Kiedy jako jedyna ze swoich przyjaciół decydujesz się na studia w danym mieście, musisz pamiętać, że wszystkie relacje musisz budować od zera. Jesteś sama i nikt w dwa dni nie stanie się twoją wieloletnią przyjaciółką od serca. Wejście w kompletnie nowe środowisko jest trudne, szczególnie dla introwertyków. Dodatkowo na studiach spotykasz ludzi z różnych części Polski, a nawet świata. Ludzie są zazwyczaj tak skrajnie różni, że docieranie się, szczególnie w tych kilku pierwszych tygodniach jest dosyć mozolnym procesem. Tak naprawdę musisz zdawać sobie z tego sprawę i nie próbować przyspieszyć tego procesu.



Samodzielność


Samodzielność jest fajna, dopóki sobie nie uświadomisz, że pranie, sprzątanie, gotowanie, zakupy (…) nie zrobią się same. O ile na początku dostaniesz słoiki od mamusi albo babci, tak to nie jest studnia bez dna i kiedyś trzeba się usamodzielnić. Na początku jest ciężko i zastanawiasz się, czy twoja mama jest ośmiornicą i ma 8 rąk, że jest w stanie to wszystko ogarnąć. Z czasem jednak odkrywasz, że to kwestia dobrej organizacji i da się wszystko zrobić, uwaga – nawet całkiem sprawnie. W momencie jak z kimś mieszkasz, robi się znacznie łatwiej, bo po prostu dzielicie się obowiązkami.


Dzielenie przestrzeni

Oprócz wspomnianych przyziemnych obowiązków, warto też pamiętać o konieczności współdzielenia swojej powierzchni z powierzchnią innych – w prostych słowach musisz żyć z obcą osobą i się z nią nie pozabijać. Oczywiście są osoby, które mieszkają same i nie mają tego problemu (ale wtedy samotność bardziej daje się we znaki), jednak większość studentów wspólnie wynajmuje mieszkania lub mieszka w akademiku. Musisz zdawać sobie sprawę z tego, że wiele przestrzeni, takich jak kuchnia czy łazienka, będzie współdzielona. Musisz regularnie sprzątać po sobie, zdawać sobie sprawę, że łazienka może być z rana zajęta przez osoby, które również mają zajęcia, czy brudna, bo ktoś jej nie posprzątał. Z drugiej strony życie z innymi pozwala łatwiej nawiązać nowe kontakty, zdobyć pomoc i wspierać się nawzajem.


Pokusa

Dorosłe życie łatwo może „wciągnąć”, szczególnie gdy twoi rodzice mieli tendencję do „trzymania Cię krótko”. Gdy mieszkasz z dala od rodziców, nikt Cię nie kontroluje, możesz całą noc bawić się w klubie, upić się do nieprzytomności czy zrobić cokolwiek, gdzie tylko poniesie Cię ułańska fantazja. I w tym momencie musisz sama sobie stać się rodzicem i znaleźć w sobie tzw. rozsądek. Znam naprawdę baaaaardzo dużo przypadków studentów, których tak poniósł melanż, że wylecieli ze studiów po pierwszym semestrze. Studenckie życie jest fajne, ale jeżeli chcesz coś osiągnąć, to raczej proponowałabym bawić się z głową.

Drugą kwestią jest bezpieczeństwo, warto to też wziąć pod uwagę, szczególnie że gdy mieszkasz sama, czy z obcymi osobami, to nikt nie zwróci uwagi, że nie wróciłaś do domu na noc – jesteś dorosła. Pamiętaj, że od teraz jesteś zdana na samą siebie, dorosłość jest super, ale korzystaj z niej z głową. To nie jest moralizatorska gadka, bo nie wnikam w to, co robisz, ani z kim, ale po prostu podchodź do wszystkiego z rozwagą, abyś niczego nie musiała żałować.



Zmienna sercowa


A co jeżeli wymarzona uczelnia, po podsumowaniu wypada blado przy uczelni w znienawidzonym mieście? Zastosuj zmienną sercową! Weź pod uwagę swoje marzenia, nie kieruj się logiką, po prostu zastanów się, czy w danym miejscu na pewno będziesz szczęśliwa i spełniona. Pamiętaj, że chłodne kalkulacje nie zawsze są najlepszą metodą na podjęcie decyzji.


Trzymam za Ciebie kciuki!

© 2023 by Tammy Gallaway. Proudly created with Wix.com